Pershing nie był fanem disco-polo!

Artur Górski

Plotka jest jak wirus, przenosi się z człowieka na człowieka błyskawicznie i jeśli skończy się chorobą (czyli uwierzeniem w plotkę) już niewiele da się zrobić. Chciałbym w tym miejscu odnieść się o pewnej plotki o zasięgu ogólnonarodowym, a dotyczącej disco-polo. Otóż przeczytałem po raz kolejny – tym razem na Onecie – artykuł, (zobacz tutaj) z którego wynika, że polska mafia kochała ten gatunek muzyczny i funkcjonowała w jego rytmie. Najzagorzalszym fanem disco-polo w środowisku kryminalnym miałby być jeden z jego bossów – Andrzej K. Pershing. Bo, wiadomo: jeśli ktoś nosił koszule w kwiaty i spodnie z czarnej skóry, to nie wyobrażał sobie, że na dyskotece mógłby się kołysać przy czymś innymi niż przeboje „Boysów”, „Akcentu” czy „Bayer fulla”.


A, że zachowało się kilka zdjęć Pershinga na parkiecie, i kto wie, może faktycznie grano wówczas rodzimą muzykę chodnikową, plotki tej nikt nawet nie próbuje podważać. Tym bardziej, że Pershing rzeczywiście zamierzał zarabiać na polskiej muzyce rozrywkowej (w tym także na disco-polo, choć nie wyłącznie) i był bliski uruchomienia wytwórni płyt.

Jednak mimo wszelkich pozorów, mimo zalewu publikacji (także książkowych) zapewniających, że polska mafia nie słuchała niczego innego niż disco-polo, prawda jest zupełnie inna: Pershing nie był fanem disco-polo, podobnie zresztą jak wielu innych wysoko postawionych członków rodzimych grup przestępczych. W samochodzie nie miał kaset czy płyt z polską muzyką dyskotekową, ale głównie nagrania anglosaskiego rocka. Kiedyś skradziono mu samochód, w którym znajdowała się kolekcja płyt grupy „Queen” – zaapelował do złodziei, że jest w stanie odpuścić sobie furę, ale mają mu zwrócić płyty z ukochaną muzyką. Historię tę opowiedział mi wielki przyjaciel Andrzeja K. – Nazar M., były rezydent rosyjskiej mafii w Polsce.

Pamiętajmy: Pershing, Masa czy Kiełbasa (bo tych dwóch też często wymienia się jako koneserów disco-polo) to generacja wyrosła na innych rytmach i bawiąca się przy innej muzyce. Akurat z Masą nieraz rozmawiałem o jego ulubionej muzyce i w jego wspomnieniach przewijały się takie zespoły jak „Abba” czy „Boney M.” (także muzyka poważna), ale nigdy disco-polo!

Z tym słuchaniem disco-polo przez szefów mafii jest taka sama prawda, jak to, że poruszali się po mieście wyłącznie w dresach… Co jest oczywiście bzdurą.

Po prostu wolimy wierzyć w pewien wizerunek wykreowany przez media, bo jak ktoś jest zły, to musi mieć też chodnikowe upodobania. A, że w mediach pojawiło się teraz bardzo wielu speców od mafii i wszyscy raczej mówią jednym głosem, pewnie plotki będą łatwo zyskiwały rangę prawdy objawionej.

Ale ci eksperci i tak dobrze wiedzą, że ja wiem od nich lepiej, czego tak naprawdę słuchał Pershing!

Artur Górski