Mafia zarobi, ale inaczej niż nam się wydaje

Sytuacje kryzysowe przeważnie sprzyjają mafii. To stara prawda. Nie tylko zresztą mafii, nie tylko wielkiej przestępczości zorganizowanej, ale także działalności kryminalnej na całkiem małą skalę. 

Są na rękę i bossom wielkich struktur, i drobnych złodziejom mieszkaniowym. W czasie kryzysów – czy to konfliktów zbrojnych, epidemii czy klęsk żywiołowych – poszerza się szara strefa; miejsce, w którym styka się przestępczość z „legalem”.

I tak naprawdę bardzo trudno odróżnić, które jest które: (czy wykupywanie za grosze na wielką skalę maseczek ochronnych czy płynów wirusobójczych nie jest praktyką z szarej strefy?).  


Wiadomo, że mafia zawsze wygrywała na kryzysach, czasami zresztą w interesie społecznym – w czasie II wojny światowej z usług włoskich mafiosów skorzystały… władze USA. Otóż administracja Roosevelta obawiając się dywersji ze strony sympatyków faszyzmu w amerykańskich portach, kontrolę nad nimi przekazała „chłopcom z miasta”. Jako, że mafiosi wywodzący się z południa Włoch mieli na pieńku z Mussolinim, chętnie przystali na układ. To wtedy narodziła się wielka gangsterska gwiazda Charles Lucky Luciano. Niewykluczone, że dzięki tej współpracy gangsterzy dostali zapewnienie, że po wojnie Sycylia stanie się ich dominium i Rzym będzie miał ograniczony wpływ na tę wyspę. 

Gigantyczny kryzys, jakim bez wątpienia był upadek komunizmu w Europie, stał się początkiem wielkich struktur mafijnych od Rosji po Polskę. Chaos, słabość organów ścigania, kryzys gospodarczy, a także brak zaufania społeczeństw do legalnych władz stanowiły doskonała glebę do rozkwitu przestępczości zorganizowanej na niespotykaną wcześniej skalę. Z kolei, trudno sobie wyobrazić dynamiczny rozwój albańskich (i szerzej – bałkańskich) grup mafijnych, które stały się europejskim monopolistą w handlu bronią, żywym towarem i narkotykami, bez wojny w byłej Jugosławii, a szczególnie jej „kosowskiej” odsłony (opisałem to dość dokładnie w książce „Gucci Boys”). Przykłady można mnożyć. 

 Eksperci, którzy wypowiedzieli się na łamach „Politico”, Hannah Roberts i Jacopo Barigazzi, zapowiadają wzrost aktywności mafiosów w najbliższym czasie – i podczas rozprzestrzeniania się pandemii, i po niej, gdy świat będzie próbował wrócić do normalności.

 Analizując przykład Włoch (fakt, dość specyficzny i nieprzekładalny na wiele innych krajów Europy), można dojść do wniosku, że mafia wzbogaca się tam, gdzie w grę wchodzą zamówienia publiczne. Na przykład odbudowa po trzęsieniach ziemi czy powodziach. Oczywiście, mafia nie potrzebuje kataklizmów, żeby z sukcesem starać się o środki z publicznych zamówień – wystarczy, że zgłosi najlepszą ofertę na, powiedzmy, budowę chodników w mieście czy realizację wywozu śmieci (często to wyglądało tak, że firmy, podporządkowane mafii, zabierały śmiecie z bogatej północy, a następnie wyrzucały je na polach biednego południa – wszyscy byli zadowoleni, no, prawie wszyscy). Nie ma wątpliwości, że wygranie przetargu jest uzależnione od tego, czy ma się w magistracie „swojego” urzędnika na odpowiednim szczeblu. Tak się jednak składa, że mafia przeważnie dysponuje swoim korpusem urzędniczym. 

Tyle, że po epidemii koronawirusa, raczej niczego nie trzeba będzie odbudowywać, co oczywiście nie znaczy, że nie będzie publicznych środków pomocowych, z których skorzystają… najbardziej zaradni. Środków choćby na walkę z bezrobociem, które grozi tak naprawdę wszystkim (z wyjątkiem tych, którzy byli finansowo odporni na pandemię, ale to już temat na zupełnie inne rozważania, staram się omijać teorie spiskowe, choć nie zawsze z dobrym skutkiem). Niczego nie trzeba będzie odbudowywać, a raczej – wszystko będzie do odbudowy, ale mafia chyba nie jest strukturą, gotową do podjęcia takiego wyzwania. 

To będzie odbudowa nie budynków, ale gospodarki. Eksperci „Politico” uważają, że mafia już typuje firmy, które upadły i będzie je przejmowała, nie dając ich dotychczasowym szefom pola do negocjacji. 

 Rzecz w tym, że jeśli mafia coś przejmuje, to jest to przedsięwzięcie, które albo już osiągnęło sukces, albo jest na niego skazane (dobrze rokuje, wstrzeliło się w trend, itp.). Jeśli coś upadło, to znaczy, że osiągnęło dno, nie poradziło sobie z trudnym czasem, jego fundamenty zostały postawione piaskach, bez wystarczającego zaplecza finansowego. To co to za interes? Dlaczego mafia miałaby przejmować coś, co przestało istnieć? Może w niektórych przypadkach chodzi o jakieś szacowne logo, o cenioną markę, o historię. Ale to będą odosobnione przypadki – zresztą do przejęcia szacownej, a upadłej marki, zgłosi się kapitał większy niż mafijny. Bo to, że ogólnoświatowa katastrofa będzie dla niektórych podmiotów szwedzkim stołem (tylko brać, bez żadnego limitu), to oczywiste. Ale znów za bardzo zbliżam się do spiskowych teorii, więc nie będę tego wątku kontynuował. 

Mafia ma własne firmy (czasami zresztą z niezłą marką) i to one znajdą się na froncie walki o zamówienia. Po co podnosić z ziemi upadły podmiot, skoro można przejąć jego klientów, jego wpływy? 

Nie za bardzo też wierzę w rozkwit rynku narkotykowego. Po pierwsze, trochę zmniejszy się popyt, bo jednak amatorzy droższych prochów będą musieli wydawać resztkę pieniędzy na bardziej przyziemne towary niż kokaina (witaj wódko, że tak strawestuję pewien tytuł literacki). 

 Po drugie, ale to drugie jest ważniejsze – szczelnie zamknięte granice i drobiazgowa kontrola przesyłek z pewnością bardzo utrudniają przemyt narkotyków. Można się spodziewać, że z gry wypadnie kilka południowoamerykańskich karteli kokainowych – tych, które nie mają zasobów, pozwalających przetrwać kilka miesięcy (a może i więcej). O wspomnianej prostytucji, w kontekście zagrożeń epidemiologicznych, nie ma co nawet mówić – sądzę, że będziemy mieć raczej do czynienia z „pandemią” wierności, a nie rozwiązłości. 

Czy to znaczy, że mafia nie skorzysta na pandemii wirusa tak bardzo, jak niektórzy przewidują? Aż takim pesymistą bym nie był. Wierzę w kreatywność gangsterów, szczególnie tych, w białych kołnierzykach. 

Sądzę jednak, że nam, publicystom, próbującym analizować zjawiska kryminalne, po prostu brakuje wiedzy i wyobraźni, która zawsze była domeną szefów wielkich grup przestępczych. Po prostu za jakiś czas dowiemy się, jak mafia wykorzystała ten dziwny czas. I być może będzie to biznes, jaki teraz w ogóle nie przychodzi nam do głowy. 

A zatem: ciąg dalszy nastąpi. 

 Artur Górski