BLOG Black One media

Poznaj świat tworzenia książek "od kuchni" a także ciekawostki i często mroczne sprawy, które do tej pory były nieopublikowane.

Pershing nie lubił disco polo

Pershing nie był fanem disco-polo!

Artur Górski

Plotka jest jak wirus, przenosi się z człowieka na człowieka błyskawicznie i jeśli skończy się chorobą (czyli uwierzeniem w plotkę) już niewiele da się zrobić. Chciałbym w tym miejscu odnieść się o pewnej plotki o zasięgu ogólnonarodowym, a dotyczącej disco-polo. Otóż przeczytałem po raz kolejny – tym razem na Onecie – artykuł (zobacz tutaj), z którego wynika, że polska mafia kochała ten gatunek muzyczny i funkcjonowała w jego rytmie. Najzagorzalszym fanem disco-polo w środowisku kryminalnym miałby być jeden z jego bossów – Andrzej K. Pershing. Bo, wiadomo: jeśli ktoś nosił koszule w kwiaty i spodnie z czarnej skóry, to nie wyobrażał sobie, że na dyskotece mógłby się kołysać przy czymś innymi niż przeboje „Boysów”, „Akcentu” czy „Bayer fulla”.  

ZOBACZ CAŁY ARTYKUŁ

Głos milczącej większości

Głos milczącej wielkości

Dziwię się, że media w przedwyborczym poszukiwaniu tematów omijają jakoś kwestię, która wydaje mi się niezwykle ważna, a która cały czas pozostaje jedną wielką tajemnicą. Chodzi mi mianowicie o tak zwaną milczącą większość – o trudny do definicji byt społeczny, rzekomo zdolny do dokonania każdego przemeblowania na scenie politycznej. Gdybym był naczelnym jakiejś gazety (byłem kilkakrotnie, ale wtedy jakoś nie przyszło mi to do głowy), zleciłbym napisanie reportażu o tej dziwnej sile politycznej.  

ZOBACZ CAŁY ARTYKUŁ

Pedofilia wyborcza

Pedofilia wyborcza

Najpierw film Sekielskich, wymierzony w układ rządzący, potem niezbyt spektakularna próba odwetu, polegająca na wyciągnięciu pedofilskich skłonności pewnemu wiekowemu dziś muzykowi jazzowemu, potem zapowiedź Sylwestra Latkowskiego, że zaraz pojawi się coś „na grubo” przeciwko salonowi, potem kolejna produkcja Sekielskich pt. „Zabawa w chowanego”, i wreszcie mocny return Latkowskiego pt. „Nic się nie stało”, uderzający w zboczenia celebrytów. 

Żeby było jasne – pedofilia jest bezwzględnym złem i ci, którzy forsowali tezę o „dobrym dotyku” powinni trafić do osobnego piekła z wyspecjalizowaną (i równie zboczoną) obsługą. Tyle, że w tej wojnie na filmy nie chodzi o walkę z patologią - to jest po prostu walka polityczna, gdzie bije się poniżej pasa

ZOBACZ CAŁY ARTYKUŁ

Na tropie podpalaczy świata, czyli kto skorzysta na pandemii

Na tropie podpalaczy świata, czyli kto skorzysta na pandemii

Już dawno dziennikarstwo śledcze nie miało takiego pola do popisu jak teraz i już dawno nie było tak bezsilne wobec istoty tematu. Chodzi mi oczywiście o dotarcie do wiarygodnych źródeł informacji, z których jasno by wynikało, że całe to pandemiczne zawirowanie to nic innego, jak realizacja projektu jakiejś grupy trzymającej rzeczywistą władzę. 

Fikcja, która ma posłużyć do zaprowadzenia nowego porządku na świecie – i w sensie politycznym, i gospodarczym, i społeczno-obyczajowym.

ZOBACZ CAŁY ARTYKUŁ

Mafia zarobi, ale inaczej niż nam się wydaje

Mafia zarobi, ale inaczej niż nam się wydaje

Gigantyczny kryzys, jakim bez wątpienia był upadek komunizmu w Europie, stał się początkiem wielkich struktur mafijnych od Rosji po Polskę. Chaos, słabość organów ścigania, kryzys gospodarczy, a także brak zaufania społeczeństw do legalnych władz stanowiły doskonała glebę do rozkwitu przestępczości zorganizowanej na niespotykaną wcześniej skalę.

Z kolei, trudno sobie wyobrazić dynamiczny rozwój albańskich (i szerzej – bałkańskich) grup mafijnych, które stały się europejskim monopolistą w handlu bronią, żywym towarem i narkotykami, bez wojny w byłej Jugosławii, a szczególnie jej „kosowskiej” odsłony (opisałem to dość dokładnie w książce „Gucci Boys”). Przykłady można mnożyć.

ZOBACZ CAŁY ARTYKUŁ

Niebezpieczne związki Patrycji Koteckiej

Niebezpieczne związki

Przecieram oczy ze zdumienia – ja wiem, że w ferworze walki politycznej sięga się po broń zakazaną konwencjami czy dobrymi obyczajami, ale jednak pewne granice muszą zostać wytyczone. Otóż nie sądziłem, że „Gazeta Wyborcza”, skądinąd dziennik na naprawdę wysokim poziomie dziennikarskim, przyjmie jako sojusznika, czy może raczej – jako wiarygodne źródło informacji internetowy profil Zbigniewa Stonogi. Dotychczas autorzy „Wyborczej” raczej dystansowali się od tego kontrowersyjnego biznesmena, być może dlatego, że zarówno wiarygodność, jak i forma podanej tam treści pozostawiają wiele do życzenia i średnio nadają się na salony. No, ale okazuje się, że przedwyborcza wojna z dygnitarzami PIS uzasadnia wejście w ten sojusz.  

ZOBACZ CAŁY ARTYKUŁ

Artur Górski podczas rozmowy z Masą

Jak nie zostałem gangsterem

Kiedy książki z serii „Masa o polskiej mafii” sięgały szczytów popularności, Masa powiedział mi: - filmowcy będą stali do nas w kolejce po prawa do ekranizacji. Znając trochę obyczaje, panujące w rodzimej kulturze popularnej, odparłem: - Nie, nie będą stali w żadnej kolejce. Po prostu przeczytają nasze książki, a potem, nie pytając nas o zdanie, będą robić filmy, udając, że nie mają nic wspólnego z tym, co napisaliśmy. Stworzą swoich bohaterów, swoich informatorów, swoje wersje. W każdym razie na tych filmach nie zarobimy ani grosza. Jarek uznał, że nie znam życia i kiedyś się przekonam, że to on miał rację. Ja się nie sprzeczałem, bo z reguły się nie sprzeczam. Czekam, aż czas pokaże, kto ma rację. Tyle tytułem wstępu.  

ZOBACZ CAŁY ARTYKUŁ

A jeśli siedzą niewinnie?

Wystarczy wspomnieć, że chodzi o zabójstwa popełnione w lipcu i sierpniu 1999 roku – pierwsza z ofiar, niejaki Kozyr, została śmiertelnie postrzelona w miejscowości Wiartel na Mazurach, a druga, szef agencji towarzyskiej „Czar Tygrysicy”, w Olsztynie.

 W jednym i drugim przypadku zabójcą miał być bliżej nieokreślony Adam z Warszawy, na którego trop naprowadził policję świadek koronny Sławomir R. pseudonim Woźny, człowiek wcześniej skazany za gwałt i próbę zabójstwa pięcioletniej dziewczynki.

ZOBACZ CAŁY ARTYKUŁ

Image description
Artur Górski podczas rozmowy z Masą

Życie po zarzutach – Masy i moje

Życie po zarzutach – Masy i moje Powiedzieć, że aresztowanie Masy półtora roku temu było dla mnie trzęsieniem ziemi, to nic nie powiedzieć. Najpierw dużo telefonów, czy coś więcej wiem, a potem nagle cisza. Było wielu przyjaciół i nagle zniknęli, zagubili się w akcji. Kiedyś setki telefonów i smsów dziennie, teraz pustynia. Kiedyś były oferty współpracy, teraz milczenie. Zupełnie, jakby ktoś odciął prąd i powiedział: radź sobie sam, zaczynasz wszystko od nowa.  

ZOBACZ CAŁY ARTYKUŁ